Pamięć o tragicznych wydarzeniach z 1943 roku wciąż żywa
W czerwcu 1943 roku w dworze Horodyńskich w Zbydniowie wydarzyła się jedna z najbardziej makabrycznych zbrodni na terenie Podkarpacia podczas II wojny światowej. Tego dnia Niemcy z oddziału Waffen‑SS, dowodzeni przez SS‑Sturmbannführera Ewalda Ehlersa, brutalnie zamordowali 19 osób, które brały udział w weselu kuzynki Horodyńskich — Teresy Wańkowiczówny i Iwo Mierzejewskiego. Uroczystości weselne odbyły się w ciągu dnia, a państwo młodzi wyjechali po południu do Sandomierza. Wieczorem do dworu wtargnęła grupa esesmanów. Żołnierze zaczęli bezwzględnie mordować wszystkich obecnych – mężczyzn, kobiety i dzieci. Ocaleli tylko dwaj synowie Horodyńskich – Andrzej i Zbigniew, którzy zostali ukryci przez matkę na strychu Ciała ofiar zostały pogrzebane nocą w zbiorowej mogile na terenie parku dworskiego. Za masakrą stał Martin Fuldner – niemiecki kapitan SS i zarządca majątku Lubomirskich w pobliskich Charzewicach, który zamierzał przejąć siłą zbydniowski dwór. Fuldner uniknął niemieckiej kary, ale Sąd Podziemny AK skazał go na śmierć — wyrok wykonano 13 października 1943 roku w Charzewicach.
W związku z tragiczna nocą w dworze Horodyńskich, co roku w czerwcu uczniowie i nauczyciele Szkoły Podstawowej im. Rodziny Horodyńskich w Zbydniowie oddają hołd ofiarom: składają kwiaty i zapalają znicze przy zbiorowej mogile.
Tego typu gesty są niezwykle ważne — pielęgnują pamięć o tragedii sprzed lat, uczą młode pokolenie historii, a także przypominają, że tragedie jednostek pozostają częścią naszej zbiorowej świadomości i kulturowego dziedzictwa.
DMK














